poniedziałek, 9 grudnia 2013

O sierotach i czego dzieci uczą się od rodziców

Odprowadziłam razem ze Stasiem Polę do przedszkola, a w zasadzie przed-przedszkola, bo przedszkole to to oficjalnie nie jest, raczej taka bawialnia, przechowalnia, za równowartość ceny indywidualnych zajęć z języka angielskiego w Polsce na poziomie zaawansowanym. Ale to szczegół, nie o tym chciałam napisać.
Pola postanowiła zabrać w drogę swoją hulajnogę. Jest różowa i przeznaczona dla dzieci od 2 do 6 roku życia. Nie szkodzi. Na bezrybiu i rak ryba, więc Staś skorzystał z okazji, że Pola została w przedszkolu, i stwierdził, że on na tej hulajnodze sobie pojedzie, a jak ktoś będzie stał, albo szedł po chodniku, to on będzie ją prowadził, czy niósł, w każdym razie nie będzie jechał, żeby sobie nikt nie pomyślał... że niby on na różowej hulajnodze dla maluchów, NO CO TY???...
No i jechał, robiąc co jakiś czas przerwy z wiadomego powodu.
Doszliśmy do miejsca, gdzie krzyżuje się niby chodnik, z niby ulicą i niby ścieżką rowerową. Na dobrą sprawę nikt nie wie, co to właściwie jest za hybryda drogowa, ale trzeba uważać, bo znajduje się ona przy bardzo niebezpiecznym przejściu rzez tory tramwajowe, gdzie jest lampa, która gdy miga na pomarańczowo, informuje przechodniów, że zbliża się tramwaj i należy się zatrzymać. Dokładnie taka sama lampa sto metrów dalej na innym przejściu ze skrzyżowaniem jest sygnałem do tego, że wolno, a nawet należy przejść, czy przejechać, bo kiedy miga, to droga wolna, a kiedy świeci na czerwono, to stop. Najwyraźniej nawet Szwajcarom zdarza się zrobić coś bez sensu.
Nagle, z przeciwnej strony, na rozpędzonego na różowej hulajnodze dla przedszkolaków Stasia wpada starsza pani na rowerze z przyczepką, trochę nieuważnie, chyba jej czapka zsunęła się na oczy. Staś zrobił unik i usłyszałam jak mówi pod nosem, " co ona tak jedzie jak jakaś sierota?!" Zamurowało mnie i spokojnie pytam Stasia, że niby nie wiem o czy to do mnie chciał  coś powiedzieć. Najbardziej obojętnym tonem, na jaki było mnie stać. Stasio mówi, "nie, tylko trochę się zdenerwowałem że ta pani tak nieuważnie  jedzie, wiesz jak sierota...", "  A co to znaczy sierota? " , " no jak ktoś nie zna się na przepisach drogowych to jest sierota" . Wstyd matko! Czego ty dziecka uczysz? Od dzisiaj wsadzę sobie trzy, a nawet cztery gumy do żucia do buzi, za każdym razem jak będę jechać z dziećmi samochodem, żebym nawet nie próbowała jej otwierać w tych pełnych napięcia momentach jazdy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz