piątek, 6 grudnia 2013

Mikołaj obnażony

Zawiozłam dziś Stasia i Polę na basen, do wsi nieopodal naszej. Zatrzymałam się na parkingu, i po swojej lewej stronie zobaczyłam widok, który po trosze mnie zmroził, po trosze wprawił w zakłopotanie, a po trosze rozśmieszył. Koło sąsiedniego samochodu stało dwóch wysokich mężczyzn, którzy bardzo zajęci byli rozbieraniem się... Był to Mikołaj i jego pomocnik! Zamarłam i zaczęłam zastanawiać się, czy poczekać, czy wyjść z auta i udawać, że nic nie zauważyłam, czy, no właśnie, co zrobić??? Mina Stanisława była tak niesamowita, że można było z niej wyczytać cały intensywny proces myślowy, w jaki się zaangażował. Janka zatkało. Zaczełam się śmiać. Podrabiany Mikołaj zauważył nas wreszcie i głupkowato się uśmiechnął. Panowie spakowali manatki, czapki, peruki i pojechali... pewnie na piwo, albo grzane wino...
Po godzinie odebrałam dzieci z basenu. Stasio powiedział..." Niezły numer z tym Mikołajem, co? Bo wiesz, to nie był prawdziwy tylko taki przebieraniec, bo prawdziwy jest tylko jeden i on właśnie u nas był" tak Stasiu, masz rację, "prawdziwy" Mikołaj ma koło dwudziestki, prawie dwa metry wysokości, i mówi szwajcarskim niemieckim. To przecież oczywiste. Bo czy tylko jeden Staś na tym świecie  tak bardzo pragnie dalej wierzyć w to, co jednak, z całą brutalnością okazało się być iluzją...?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz